Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieganie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieganie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 czerwca 2015

czyżby jednak kolejna kontuzja?

Jak już pisałam w ostatnim poście ciągle czepiają się mnie jakieś przeciążenia ... w domu nosi mnie i chce mi się wyjść na długie bieganie, w głowie plany na kolejne biegi, zaplanowane 2 półmaratony a tu nogi nie chcą biec ...
Chociaż źle mówię, że nie chcą! Chcą! I to bardzo ... ale znowu coś mnie dopadło :(
Dzisiaj odwiedziłam ortopedę, dostałam skierowania na usg i rtg i zalecenie - nie biegać dopóki się nie dowiemy co się dzieje! Ale jak to nie biegać? Tak nic a nic mi nie wolno? No i padło jedno zasadnicze pytanie - a boli jak Pani biega? No w trakcie zaczyna i nie odpuszcza przez 2-3 dni ... no to sama już sobie odpowiedziałam. Nie biegać ...
Całe szczęście na basen mogę, na spacery mogę, w domu ćwiczyć mogę i rower delikatnie też mogę - inaczej bym oszalała ;)
Nie poddaję się i na pewno tak łatwo z biegania nie zrezygnuję ... z miłości się tak szybko nie rezygnuje ;) odpocznę, zdiagnozuję i wrócę!
A tym czasem szukam fajnego basenu w okolicy :)
P.S. pamiętajcie jak wszędzie mówią, żeby się rozgrzewać, schładzać, rozciągać, nie przeginać z obciążeniami oraz wprowadzić do planu tygodniowego ćwiczenia wzmacniające mięśnie a nie tylko biegać, to rację mają - to po pierwsze. A po drugie to jak tylko organizm zaczyna dawać znać, że coś jest  nie tak to dać na wstrzymanie, odpocząć i w razie czego nie bać się iść do lekarza - lepiej wcześniej kiedy wystarczy parę dni odpoczynku niż doprowadzać do momentu kiedy na dłużej trzeba pożegnać się ze swoją pasją - mówię to Wam ja! Czyli ta co ma nadzieję, że w porę poszła do lekarza i tym razem nie czeka mnie pół roczna przerwa ;)

kryzys...

Strasznie frustrujące jest jak głowa może a ciało odmawia posłuszeństwa...
...właściwie od marca i debiutu w półmaratonie co chwilę coś mi szwankuje... Najpierw już podczas przygotowań do 10 PZU Półmaratonu Warszawskiego zaczęło dokuczać mi ścięgno pod kolanem - okazało się, że z powodu niestabilnej miednicy przeciążam sobie lewą nogę. Fizjoterapeuta zalecił ćwiczenia i grzecznie zaczęła je wykorzystać. Ból pod kolanem minął, a raczej tym razem przeszedł na prawą nogę :( tym razem podczas biegu muszę tak skutecznie odciążać lewą nogę, że prawa nie daje rady i normalnie ją odcina. Dwa dni boli tak w pachwinie, że ciężko jest chodzić nie mówiąc już o czymś więcej.
Nie pozostało mi więc nic innego jak umówić się do ortopedy... mam nadzieję, że to tylko chwilowe przeciążenie!
Te wieczne borykanie się z jakimiś przeciążeniami zupełnie pozbawia mnie energii, a z drugiej strony nosi mnie i marzy mi się długie bieganie.
Liczę na to, że skoro wiosna u mnie taka bez życia to lato okaże się energetyczne! :) Słońca mi się chce! Wygrzać się i na łapać witaminy D!
A tym czasem zaprzyjaźniam się jeszcze bardziej z matą i piłką do ćwiczeń ;) w końcu praca nad mięśniami jest równie ważna!

poniedziałek, 11 maja 2015

moja metamorfoza :)

Ci co uważnie śledzą mojego bloga wiedzą, że prawie rok temu postanowiłam zrobić coś ze swoją wagą ;) a właściwie nie coś tylko bardzo dużo!
Miałam już serdecznie dosyć nieustannej frustracji jak chciałam kupić sobie coś fajnego do ubrania ... czy na prawdę kobieta w rozmiarze 44-46 musi ubierać się wielkie zgrzebne worki!? Nie można na prawdę szyć ładnych ubrań dla kobiet o pełnych kształtach, kobiecych kształtach? O tak miałam bardzo kobiece kształty :) duży biust, szerokie biodra i ładnie zaznaczona talia. Problem polegał na tym, że po każdych zakupach praktycznie wracałam z płaczem do domu, wściekła, rozżalona i co raz bardziej krytycznie patrząca na swoje ciało ...
Ale problem z ubraniami to nie był jedyny powód dla którego postanowiłam po raz kolejny podjąć próbę zrzucenia nadprogramowych kilogramów. Jeszcze przed pomysłem na odchudzanie zaczęłam realizować się w bieganiu :). Jak każdy biegacz wie, im mniej kg jego ciało musi dźwigać tym lepiej mu się biega, mniej się męczy, lepsze ma wyniki no i co najważniejsze - łatwiej uniknąć kontuzji ... Nie wiem czy wiecie, ale pod czas biegu nasze ciało przyjmuje obciążenia równe 2-3 razy waga nasza ciała. Dlatego jak łatwo policzyć im mniejsza waga tym mniejsze obciążenie dla stawów, ścięgien i mięśni.
No ale przejdźmy do konkretów ...
W dniu kiedy podjęłam się wyzwania waga pokazywała 83,8 kg ... więc ile to moje ciało musiało znosić pod czas biegania??
83,8 kg x 3 = 251,4 kg! 
Idźmy dalej - BMI wynosiło 28,9 dodam tylko, że norma dla  wzrostu to 18,5-24,9 a i może jeszcze powiem, że od 29,9 zaczyna się otyłość, więc byłam bardzo blisko przekroczenia tej cienkiej linii między nadwagą a otyłością.
No, ale ktoś może powiedzieć BMI nie jest miarodajne! No, bo tak do końca nie jest :) ale jak ktoś zna swój poziom tkanki tłuszczowej i mięśniowej to wszystko się zmienia. I tak zaczęłam moją przygodę z tłuszczem na poziomie 42,4% masy ciała ... prawie połowa mnie to tłuszcz? Aż tak źle? No niestety źle! Norma dla mojego wieku to 22,7%
A ile miałam mięśni? 45,8  kg! Co stanowiło raptem 54,7% wagi. A powinno być między 65-75%
Nawodnienie oczywiście też musiało być poniżej normy skoro wszystkie inne parametry nie były prawidłowe. I wynosiło 43,1% gdzie najlepiej by było gdyby było w granicach 50-60%
Ale chyba najwięcej do myślenia dał mi mój wiek metaboliczny ... 48 lat! O mamo to o 17 więcej niż miałam na ówczesną chwilę a o 27 więcej niż mieć powinnam!
A jak się ta walka zakończyła? ;)
W dniu kiedy z moją panią dietetyk Żanetą stwierdziłyśmy, że już wystarczy i czas przejść na stabilizację analizator wagi i centymetr pokazał:

parametry zaczęłam od skończyłam na o ile zmian?
waga 83,8 kg 61,7 kg 22,1 kg
tkanka tłuszczowa kg 36,9 kg 12,1 kg 24,8 kg
tkanka tłuszczowa % 42,4 % 20,3 % 22,1%
tkanka mięśniowa kg 45,8 kg 44,6 kg -1,2 kg
tkanka mięśniowa % 54,7 % 72,3 % 17,6 %
nawodnienie 43,1 % 54,6 % 11,5%
wiek metaboliczny 48 20 28 lat
BMI 28,9 21,8 7,1
klatka piersiowa 98 90 8 cm
brzuch 104 84 20 cm
biodra 112 91 21 cm
talia 87 76 11 cm
udo 66 51 15 cm
łydka 40 36 4 cm
biceps 32 26 6 cm





metamorfoza frooly
Efekty wizualne jak widać są :) a jak się zmieniły moje wyniki w bieganiu?
Dystans04.201405.2015
12-minutowy test1,84 km2,48 km
1 km00:06:1800:05:00
5 km00:33:4300:26:41
10 km01:18:1900:55:40
21 kmnie osiągalne ;)02:20:17

Kto oprócz mnie przyczynił się do tego sukcesu? Bez wsparcia moich przyjaciół, rodziny i p. Żanety nie byłoby takiego wyniku.
To przyjaciele i rodzina, którzy przy wszelkich możliwych okazjach zagrzewali mnie do dalszej walki, pomagali mi unikać pokus ;) nie namawiali do "grzechu", podziwiali, trzymali kciuki i kibicowali mojej przemianie każdego dnia!
Wkład w ten wynik ma oczywiście moja pani dietetyk - pani Żaneto bardzo, ale to bardzo dziękuję za pomoc w opanowaniu trudnej sztuki zdrowego żywienia i za kibicowanie mi w mojej drodze do wymarzonej sylwetki :)
A teraz przede mną kolejne wyzwania :)

wtorek, 28 kwietnia 2015

jestem z tych co uczą się na swoich błędach ;)

Jak już na samym początku pisałam tutaj kiedyś miałam kontuzję ścięgien achillesa w obu nogach więc teraz podchodzę ostrożnie do tematu wszelkich przeciążeń, dziwnych bóli, ogólnie jeśli coś odbiega od normy w moim odczuwaniu od razu zaczynam szukać rozwiązania, nie czekam aż znowu coś mi strzeli ;) i tak też jest tym razem ...
Od jakiegoś czasu zaobserwowałam, że po dłuższym siedzeniu w jednej pozycji, po nocy lub czasami pod czas chodzenia boli mnie ścięgno pod kolanem. Czasami ból był na początku biegania a w miarę rozgrzania mięśni przechodziło, a czasami wręcz odwrotnie gdzieś w okolicach 13-15 km zaczynało coś ciągnąć. Zaczęłam od okładów z lodu później maść i leków przeciwzapalnych, ale ból jak był tak był. Postanowiłam więc odpocząć, tydzień, dwa lekkich tych przebieżek albo nawet i to nie tylko jakieś delikatne ćwiczenia w domu i nic. Rower jak się okazało też źle wpływał na stan mojej nogi. Próbując wszystkich wcześniejszych zaleceń ortopedy (oczywiście z wizyt w ramach przywracania sprawności moim achillesom) stwierdziłam - czas iść sprawdzić co się dzieje!
Całkiem przypadkiem będąc na spacerze w okolicy znalazłam salon rehabilitacyjno-ortopedyczny Achilles - uznałam to musi być znak! Po pierwsze pod domem, a po drugie od achillesów się moja przygoda ze ścięgnami zaczęła! ;)
Umówiłam się z przemiłą panią na wstępne badania - zaczęłam przegląd od stóp, bo pomyślałam sobie, że to, że boli mnie kolano wcale nie musi oznaczać, że problem leży w tym miejscu. A nuż wystarczyłyby jakieś specjalne wkładki które by zapobiegły nadmiernym przeciążeniom. Po badaniu podologicznym okazało się, że z moim stopami wszystko w porządku, no może po za bąblami i innymi takimi ustrojstwami wszystko jest oki ;) no ale ja nadal odczuwam ból pod kolanem. Pani zaleciła mi badanie USG stawu i zapisała mnie na wizytę do fizjoterapeuty. Nie zastanawiając się długo, szybko zorganizowałam sobie badanie i już po chwili miałam ochotę wyjść ....
collage-1430160453302
całego opisu nie będę przytaczać, bo jest długi! W skrócie powiem tylko, że moja rzepka robi dewastację w chrząstce i lekarz robiący badanie zalecił ze sportów to jedynie szachy ;) i oczywiście wizytę u ortopedy!
Pomyślałam sobie - do ortopedy zawsze zdążę! Oni to tylko by od razu na stół, ciachali, wymieniali i zadowoleni. A najlepiej jeszcze same zakazy! Nie biegać, nie ruszać się, nic nie robić! Mowy nie ma!
Nie powiem lekko podłamana wynikiem usg, podreptałam dzisiaj do fizjoterapeuty z myślą - moja kariera biegowa dobiegła końca!
Trafiłam do p. Jacka - przemiły człowiek, fachowiec - wypytał co i jak, co robię, ile biegam, gdzie biegam, co po za bieganiem, obejrzał, po uciskał, po ugniatał, rozmasował i stwierdził - jak nie boli podczas biegania to biegać! Tylko przenieść 2 treningi z 3 do lasu, albo gdzieś na trawę. I od razu humor mi się poprawił! :D Doszedł do wniosku, że przyparcie boczne rzepki zniwelujemy, przeciążenia zlikwidujemy i może nie będę jak nówka sztuka, ale jak popracujemy nad napięciami w obrębie miednicy to i maraton pobiegnę :) Na początek rozmasował wszystko, okleił taśmami a ja mam zająć się wzmacnianiem mięśni pośladków.
Tak więc treningi domowe wzbogacimy o pracę nad pupą ;)
a tym czasem regeneruję się i z nową wiarą w moje nóżki planuje dalsze cele na przyszłość :)
collage-1430159776998
i stwierdzam, że w dobre ręce oddałam moje nóżki!
P.S. wszystkim, którzy borykają się z jakimiś bólami, naciągnięciami z całego serca polecam fizjoterapeutów. Tylko takich porządnych, wykształconych fachowców, a nie szarlatanów, którzy będą się na Was uczyć fachu. Na prawdę potrafią zdziałać cuda, no i mają ręce, które leczą :)

środa, 15 kwietnia 2015

brakuje mi wolnych weekendów ;)

Przeglądając dzisiaj kalendarz biegów na najbliższe tygodnie i wybierając te w których chcę wziąć udział doszłam do wniosku, że brakuje mi wolnych weekendów ;)
Niestety z paru biegów musiałam zrezygnować z powodu szkoły a nie powiem, niektóre wyglądają bardzo ciekawie.
I tak na przykład w tą sobotę odbędzie się Bieg Łosia na terenie Kampinoskiego Parku Narodowego. Ech, aż szkoda, że nie mogę w nim wziąć udziału, bo zapowiada się 17 km w przepięknych okolicznościach przyrody. No nic może następnym razem uda mi się załapać na ten bieg :) Liczę, że w przyszłym roku będzie skoro w tym jest to już trzecia edycja! Za wszystkich biorących w nim udział trzymam kciuki i zazdroszczę Wam! :)
Kolejny bieg z którego całkiem świadomie zrezygnowałam to III Półmaraton Grudziądz-Rulewo śladami Bronka Malinowskiego. Nie powiem strasznie chodzi mi po głowie ten bieg, ale no cóż trzeba się otwarcie przyznać - nie dałabym rady go pobiec. To jeszcze nie ta forma, żeby pozwolić sobie na 2 półmaratony w przeciągu nie wiele ponad miesiąca. Ten bieg również wpisuję sobie do kalendarza na przyszły rok!
Ale znalazłam też kilka biegów w których planuję wziąć udział :D i tak:
  • już w przyszły wtorek On The Run w Łazienkach Królewskich czyli bieg przy świetle latarki - to już czwarty bieg (mój 3 w którym będę brała udział) i powiem szczerze, że nie mogę się doczekać, bo bieg ma swój klimat i nieprzeciętną atmosferę :)
  • parę dni później w sobotę biorę udział w charytatywnym marszobiegu "Biegam, bo lubię, pomagam!" - nie ma nic lepszego niż możliwość połączenia tego co się kocha z możliwością pomagania innym.
  • dzień później Bieg Oshee 10 km - bieg towarzyszący przy Orlen Warsaw Marathon - za jakiś czas pobiegnę tu królewski dystans :)
  • w długi weekend majowy biegnę dwa biegi - najpierw III Bieg Flagi na 10 km a dzień później 25 Bieg Konstytucji 3 Maja na 5 km
  • II bieg Grand Prix Żoliborza 10 km
  • III Podkowińska Dycha pod koniec maja - miałam biec w zeszłym roku, ale jakoś nie udało mi się tam dotrzeć więc w tym postanowiłam pobiegać po Podkowie Leśnej :)
  • Skywayrun Military Mińsk Mazowiecki - 5 km biegu po płycie lotniska - dodam, że bieg zaczyna się o 22:00 więc w ogóle czuję, że będzie super klimat :)
  • I Bieg Konstanciński im. Piotra Nurowskiego - uwielbiam biegać w takim terenie, do tego daleko nie mam więc czemu nie? :)
  • BMW Półmaraton Warszawski
  • V Tarczyński Półmaraton
w między czasie na pewno jeszcze postaram się wziąć udział w Biegu Powstania Warszawskiego, no i to dopiero początek sezonu biegowego więc nic tylko biegać :)
Z całego serca zachęcam do brania udziału w zawodach, atmosfera jest na każdym biegu wyjątkowa, radość z uczestniczenia nie do określenia a jeśli ktoś nie lubi tłumów to jest sporo bardziej kameralnych biegów - nie trzeba od razu biec w tłumie 10.000 ludzi :D

sobota, 4 kwietnia 2015

takie małe podsumowanie ostatnich tygodni

Jak wiecie przez ostatnie tygodnie przygotowywałam się debiutu w półmaratonie. Wszystkie treningi podporządkowałam temu wyzwaniu, bo plan był prosty - przebiec 21 km z dobrym czasem i nie paść tuż za metą ;)
Mając w pamięci kontuzję ścięgien i mięśnia z 2013 roku postanowiłam podejść rozsądnie do tematu i udowodnić swojemu organizmowi, że da radę! Wiedziałam, że jeśli rozsądnie będę zwiększać kilometraż, że jak dołożę ćwiczenia ogólnorozwojowe i skupię się głównie na budowaniu siły biegowej powinnam dać radę i zrealizować założenie.
Nie powiem, były momenty wzlotów i upadków. Były dni kiedy myślałam sobie "nie chce mi się, po co mi to wszystko?" Były też dni kiedy miałam wrażenie, że mogę przenosić góry. Szczególnie kiedy po raz pierwszy zmierzyłam się z dystansem 18 km. Przebiegłam go w nie wiele ponad 2 godziny i poczułam, że jest dobrze. Martwiłam się tylko nadwyrężonym ścięgnem pod kolanem. Nie raz dawałam sobie więcej luzu, zamieniałam trening biegowy na ćwiczenia w domu, żeby tylko nie podrażniać go dalej. Nie powiem bałam się, że tuż przed startem nabawię się kontuzji. Dmuchając na zimne, rozciągałam się regularnie średnio po 15 minut po każdym treningu. Od czasu do czasu robiłam sobie 30 minutowe rozciąganie głównie nóg. Do tego dołożyłam maść na stany zapalne, suplement na wzmocnienie ścięgien i powtarzałam sobie aż do znudzenia - dasz radę!
Pierwsze 8 tygodniu planu treningowego wykonałam praktycznie w 100% no dobra w 98% ;) kolejne 2 tygodnie planu realizowałam w zależności od stopnia bólu pod kolanem. Dwa razy zrobiłam podejście do dystansu 18 km i raz pobiegłam 20 km. Ostatni tydzień nie robiłam nic. Stwierdziłam co ma być to będzie!
Z każdym dniem stres rósł co raz bardziej aż do soboty. Była gonitwa myśli, niepewności, wątpliwości. Aż doszłam do momentu kiedy powiedziałam sobie - ale moment dlaczego miałabyś nie przebiec? Na treningach robiłaś ten dystans z zapasem siły, więc czym się stresujesz? Nawet jeśli się nie uda to przecież świat się nie zawali ;) zejdziesz z trasy i spróbujesz za jakaś czas!
No i wybiła godzina zero ;) przebiegłam swój pierwszy półmaraton! Dałam radę w przyzwoitym czasie 02:20:09 netto. Gdyby nie strach, że jednak ścięgno strzeli mi w trakcie biegu byłoby ciut szybciej, bo większość trasy pokonałam w równym tempie i szłam na 02:17:00-02:18:00 - następnym razem popracujemy i nad tym!
Bo oczywiście w głowie już są plany i cele wyznaczone całkiem konkretne!
  • 5 km pokonywać w czasie 26-27 minut
  • na 10 km utrzymać wynik 59 minut może odrobinę go poprawić na gdzieś 57-58 minut
  • 21 km pokonać za jakiś czas w tempie 6:15 min/km
wiec co tu dużo mówić, chwilowo zbieram siły i leniuchuję świątecznie a za parę dni wracamy do realizacji planów!
A tak podsumowując to 3 miesiące zamknęłam z wynikiem 289,5 km na liczniku!

1Q 2015
1Q 2015 bieganie

niedziela, 29 marca 2015

jak to jest jak człowiek na starcie zgubi swojego zająca?

A no słabo jest ;) bo człowiek musi sam sobie założonego czasu pilnować, po drodze liczyć, kalkulować, sprawdzać. Nic tylko się rozprasza i skupić się na biegu nie może!
Oczywiście żartuję :) ale ja jak to ja chyba lekko zaspana byłam dzisiaj rano, bo nie mogłam się odnaleźć w swojej strefie startowej. Na dodatek ostatnie 20 minut przed startem spędziłam w kolejce do niebieskiej chatki, bo oczywiście w okolicy było ich tylko 5, a wolałam już po całym placu nie ganiać w poszukiwaniu kolejnych. 
Kiedy już wybiła godzina 10 zaczęłam przeczesywać tłumy ludzi na starcie w poszukiwaniu całkiem charakterystycznych ludzi ... Spartan i ich nie znalazłam ;)
Stwierdziłam trudno, stoję gdzie stoję za plecami widziałam zająca na 2:20 więc założyłam, że będzie dobrze.
No i było dobrze, przez 18 km ... Po podbiegu na Wenedów i zmianie podłoża na bruk moje ścięgno głośno krzyczało - zwolnij do cholery!
Więc zwolniłam i już stwierdziłam, że czasu nie gonię ile wyjdzie to wyjdzie. W polu widzenia pojawił się wcześniejszy zając na 2:20 więc grzecznie biegłam trzymając się chorągiewki w polu widzenia ;)
No i na metę wpadłam z czasem netto 02:20:09 więc w sumie nie jest źle, ba jest nawet bardzo dobrze jak na debiut! Dlaczego uważam, że jest bardzo dobrze? Bo całe 21 km przebiegłam równym tempem, nie spaliłam się na pierwszych 5 km, nie dałam się porwać tłumowi, kontrolowałam tempo, oddech i z całych sił starałam się nie wydłużać kroku.
jest mój!
Teraz leżę na kanapie z wodą i odpoczywam z okładem pod kolanem i w głowie już układam plany na przyszłe biegi! :)
Gratuluję wszystkim którzy dzisiaj pokonali 21,097 km i do zobaczenia na kolejnych biegach! 
P.S. moje endomondo pokazało czas 02:17:17 więc bardziej mi się podoba :D
bieganie3

piątek, 27 marca 2015

pakiet odebrany!

pakiet na półmaraton
  • pakiet jest! (koszulka techniczna adidasa, numer startowy, chip do pomiaru czasu, napój izotoniczny, ciastko i informator, worek do depozytu)
  • jedzenie zaplanowane jest! (rozpisałam sobie wszystkie posiłki na jutro i na niedzielę, wolę nie ryzykować rozstroju żołądka tudzież spadku mocy, bo za mało zjadłam)
  • niezbędne rzeczy są! (buty, spodenki, skarpetki, czapeczka, saszetka, batony i woda)
  • wiara, że się uda jest! (gdybym nie wierzyła, że się uda nie próbowałabym! co wcale nie oznacza, że się nie stresuję - wręcz przeciwnie ;) stres jest i to chyba z każdą chwilą co raz większy ale powtarzam sobie, że przecież na treningach biegałam taki dystans, wzmocniłam przez okres przygotowań mięśnie i ścięgna więc od strony technicznej jestem przygotowana więc dam radę!)
Nie pozostało nic innego jak odliczać do niedzieli do godz. 10 :) a został już:

1 DZIEŃ I 14 GODZIN! 


środa, 18 marca 2015

czas ułożyć sobie plan działania!

Ten wielki dzień zbliża się wielkimi krokami i powoli trzeba zacząć sobie w głowie układać plan działania... możecie spytać po co? a ja wam powiem, że nie znam lepszego sposobu na ogarnięcie nerwów jak sobie rozplanować co i jak, żeby jak już przyjdzie co do czego nie ganiać po mieszkaniu w panice i zastanawiać się czego zapomniałam, albo już na samym biegu - biegnę za szybko? za wolno? przyśpieszyć? w którym miejscu jestem? Dlatego ja wolę sobie ułożyć plan działania! Pewnie, że nie będzie to plan od A do Z z wyliczeniem każdej minuty, ale taki zarys - taka moja check list :)
Najpierw ustaliłam z moją panią dietetyk co zjeść przed biegiem, aby po pierwsze mieć siłę przebiec, a po drugie nie paść za raz za metą tudzież nie napchać się nie wiadomo ile, bo też nie ma co przesadzać. I tak dzień zacznę od koktajlu herbalife z bananem, otrębami gryczanymi, odżywką białkową na mleku sojowym. Na sam bieg biorę dwa batony proteinowe (normalnie wystarcza mi jeden, ale biorę pod uwagę, że biegnę rano, czyli nie mam zapasu kalorii z całego dnia). Po biegu koktajl o zwiększonej zawartości białka i po jakiś 2-3 godzinach normalny posiłek. Tak będzie wyglądało żywienie w dniu biegu. W sobotę zafunduję sobie jakiś makaron z kurczakiem tak na zasadzie "ładowania węglowodanów" :D
Co na siebie założę to wszystko zależy od pogody - na ten moment liczę na krótkie spodenki i krótki rękawek! ;) planuję łapać słońce przez te 2,5 godziny biegu i produkować witaminę D!
Co do ustalenia sobie prędkości i zapisania w pamięci na którym kilometrze powinnam być z jakim czasem to jeszcze potrzebuję chwili - patrząc na treningi i mając w pamięci, że na zawodach to jednak mimo wszystko tłum Cię pociągnie obstawiam, że równe tempo 7 min/km będzie optymalne. Na pewno na pierwszych 10 km muszę się pilnować, żeby nie przyśpieszać! Trasę oglądałam, zwiedzałam i podziwiałam - liczę, że na 7 km nie skręcę w stronę domu :D mapka_pl
mapka
Jeszcze jutro ostatnie dłuższe bieganie, w przyszłym tygodniu małe 5-7 km i do dzieła!

niedziela, 15 marca 2015

City Trial Grand Prix Warszawa ...biegi po lesie zimową porą :)

Muszę przyznać, że już w zeszłym sezonie miałam ochotę wziąć udział w City Trial (z Biegiem Natury), ale jak to ja ogarnęłam się w jakoś chyba w połowie cyklu więc postanowiłam tym razem śledzić kiedy ruszą zapisy i nie odpuścić tak łatwo. Czemu tak chciałam wziąć udział w tych biegach? Jest kilka powodów ...
... po pierwsze uwielbiam biegać po lesie, parkach - aktywność na łonie natury to dla mnie najlepsza forma relaksu
... po drugie - jest to seria raczej kameralnych biegów, bez napinki, bicia rekordów i tłumów na starcie
... po trzecie zapisanie się od razu na 6 biegów motywuje do pracy przez cały zimowy sezon
... po czwarte własnie zimą jest mało biegów a jednak takie starty działają mobilizująco szczególnie w te dni kiedy szybko robi się ciemno, jest zimno i czasami potrzeba dużo silnej woli by ruszyć się z kanapy
No i tak całkiem przypadkiem mogłam obserwować jak moja skromna forma rośnie z miesiąca na miesiąc :)
citytrial
Ładny progres prawda? :)
P.S. już dziś wiem, że na kolejny sezon 2015/2016 na pewno się zapiszę i polecam wszystkim którzy lubią biegać po lesie, zimą w gorącej atmosferze!
A zapomniałam dodać, że organizowane są również biegi dla dzieciaków, które swoim uśmiechem i postawą ładują nasze baterie jak nikt inny :)
No i na mecie jest zawsze pyszna gorąca herbata i rogaliki!

piątek, 13 marca 2015

On The Run w Łazienkach Królewskich w Warszawie

W tym roku firma PGE postanowiła zorganizować serię comiesięcznych nocnych biegów w Łazienkach Królewskich w Warszawie. Dochód ze sprzedaży pakietów (tylko 25 zł) firma przeznacza na jakiś cel charytatywny. Dlatego chyba też zainteresowanie tym biegiem jest tak duże, że pakiety rozchodzą się jak ciepłe bułeczki ;) na 3 bieg pakiety skończyły się po 10 minutach! 
I muszę powiedzieć, że nie dziwię się, że jest tak duże zainteresowanie, bo bieg jest super. Organizacja bardzo dobra - trasa dobrze oznaczona taśmami, co chwilę wolontariusze oraz opieka medyczna, na mecie folia i napój - czego chcieć więcej? :) a no atmosfery - a ta jest gorąca! 
Dodatkowo na mecie każdy kto ukończy bieg dostaje medal - fluorescencyjny! :D
We wczorajszym biegu powiem szczerze, że nie miałam brać udziału gdyż oczywiście nie załapałam się na pakiet ;) pogodzona z faktem, że drugi już bieg z tej serii mnie ominie postanowiłam bardziej się przyłożyć do zapisów na 4 edycję! A tu w środę dostaję wiadomość od koleżanki "słuchaj nie chciałabyś pobiec w On The Run, bo ja nie mogę?" oczywiście, że się zgodziłam!
I wiecie co? Nie wiem czy to dlatego, że nie chciałam zaniżać jej statystyk, czy to efekt tłumu tak na mnie zadziałał, ale pobiegłam życiówkę :D i mój nowy rekord na 5 km to 00:27:21! Jeszcze raz Ci dziękuję, że pomyślałaś o mnie! :)
100_8687
Tak więc podsumowując biegi są na prawdę fajne, bo łączą w sobie i cel charytatywny i bieg w miłej, radosnej atmosferze ładnie oświetlonymi alejkami Łazienek Królewskich. Ja na następne edycje na pewno się piszę!
100_8692

niedziela, 8 marca 2015

próba generalna przed półmaratonem ...

.... czyli jak się biegało przez ostatnie dwa tygodnie?!
A biegało się całkiem dobrze! Na prawdę jakiejś mocy nabieram na wiosnę :D
W niedzielę 1.03 pobiegłam życiówkę na 10 km - udało się zejść poniżej godziny! I jestem z siebie dumna, bo rok temu ten sam dystans pokonałam w czasie 01:18:19 więc o ponad 18 minut poprawiłam swój wynik w ciągu roku :)
W zeszły czwartek zmierzyłam się z dystansem 18 km i wtedy wróciła mi wiara we własne możliwości. Nie powiem lekki stres był, że może jednak mimo przygotowań nie dam rady przebiec 21.097 km.
A dzisiaj ( po wczorajszym ładowaniu węglowodanów na urodzinach u chrześniaka ;) ) pobiegłam 20.10 km :D nie wiem czy to wczorajsze pyszności czy dzisiejszy zielony koktajl dały mi taką moc, ale pokonałam cały dystans w równym tempie - średnio 7 min/km :)
A do tego z każdą próbą ćwiczenia mięśni brzucha czy to plank czy brzuszki lub inne cuda widzę efekty! Może nie wykonuję wszystkich ćwiczeń perfekcyjnie, ale za każdym razem jest więcej powtórzeń, dłużej i mocniej. I nawet nie sądziłam, że obserwacja swojego własnego ciała może być tak fascynująca :D serio zadziwia mnie jak każda seria ma przełożenie na kolejne treningi, jak mięśnie się przystosowują, uelastyczniają i nabierają mocy :) Aż chce się więcej!
8-9 tydzień przygotowań do półmaratonu

niedziela, 1 marca 2015

Tropem Wilczym - Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych

... bo są takie biegi ważniejsze od innych, bo są takie medale dla których warto jest biec!
I taki właśnie był bieg Tropem Wilczym (#tropemwilczym2015) - Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
W 2011 roku, dzień 1 marca został ustanowiony świętem państwowym – Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Jest to święto, honorujące i upamiętniające żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego i antysowieckiego działającego w latach 1944 – 1963 w obrębie przedwojennych granic RP.
Dzisiaj 1 marca w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych w 81 miastach odbywały się biegi na dystansach 5 km, 10 km i 1963 m.
Ideą projektu biegowo–edukacyjnego „Tropem Wilczym. Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych” jest oddaniem hołdu żołnierzom polskiego podziemia antykomunistycznego i antysowieckiego działającego w latach 1944 – 1963 w obrębie przedwojennych granic RP oraz popularyzacja wiedzy na ten temat. Wydarzenie niesie silne przesłanie patriotyczne oraz może być ciekawe dla osób w każdym wieku. Bieganie staje się coraz popularniejsze, jednak w tej imprezie atrakcje towarzyszące biegowi, takie jak: pokazy grup rekonstrukcyjnych czy rodzinna gra terenowa sprawiają, że uczestnikami projektu stają się także osoby niebiegające. Zaangażowanie w projekt potwierdza, że idea i wartości, o które swoją walkę oparli Żołnierze Wyklęci są dzisiaj wciąż żywe i aktualne.
Oddaj hołd Żołnierzom Wyklętym! Przyłącz się do projektu!
/…/ Ponieważ żyli prawem wilka
Historia o nich głucho milczy
Pozostał po nich w białym śniegu
Żółtawy mocz i ślad ich wilczy.
Zbigniew Herbert

tropemwilczym
tropemwilczym-pakiet

poniedziałek, 23 lutego 2015

7 tydzień treningów za mną!

Co raz bliżej do tego wielkiego dnia! :D
Nie powiem przez chwilę się martwiłam moją formą, czy uda mi się zmobilizować moje ciało a raczej głowę do takiego wysiłku. I po dzisiejszym treningu mogę spokojnie powiedzieć, że nie jest źle! Na ostatnim skrzyżowaniu miałam jeszcze moc, żeby przyśpieszyć coby zdążyć na zielonym :D i pewnie gdyby nie gigantyczny bąbel który mi się zrobił na dużym palcu to pewnie bym i dzisiaj te 21 km pobiegła ;) ... przyrost formy to raczej nie wynik długich biegów w tym tygodniu tylko skupieniu się na sile napędowej. Była deska, były brzuszki i były przysiady. A do tego parę razy seria rozciągania.
I muszę powiedzieć, że nie ma lepszego uczucia niż świadomość, że za każdym razem mogę zrobić o 10 brzuszków więcej, więcej przysiadów, że co raz bardziej prawidłowo wykonuję deskę i pompki. Jak w namacalny sposób widzę, że efekty pracy są to i motywacja do dalszej pracy większa! :)
7 tydzień przygotowań do półmaratonu
P.S. muszę znaleźć sposób na bąble, bo nie wiem czy uda mi się z takim utrapieniem biegać a już na pewno 21 km z takim narastającym bólem nie dam rady. W tym tygodniu więc szukam rozwiązania problemu wrażliwych stópek :D

niedziela, 15 lutego 2015

na półmetku, czyli 6 tydzień przygotowań za mną!

Nie mogę powiedzieć, żebym wykonała plan, ale nie znaczy to, że cały tydzień siedziała i się obijałam! O nie, nie! Postawiłam w tym tygodniu na ćwiczenia i budowanie bazy pod bieganie. Za miast biegania wolałam skupić się na mięśniach brzucha i wzmocnieniu mięśni nóg, bo przecież samymi pokonanymi km zamierzonego celu nie osiągnę.
Nauczona doświadczeniem z przed ponad roku co jakiś czas daję swojemu organizmowi ciut więcej czasu na zregenerowanie się. Kiedy czuję, że to nie mój czas na bieganie to staram się skupić na czymś innym. Teraz już wiem, że czasami lepiej odpuścić jeden, dwa treningi biegowe a później z nową mocą pokonywać kilometry.
I tak też było w tym tygodniu, głowa za nic nie chciała iść pobiegać. Myślę sobie więc ok! Nie chce mi się biegać to poćwiczę. W tym roku nie miałam żadnej większej przerwy, więc mam prawo być zmęczona. Jak to jest z każdą miłością czasami dobrze jest zatęsknić ;)
Odpoczęłam parę dni to nawet dzisiaj była moc na podbiegi! Zaliczyłam na jedenastu km trzy, z czego każdy inny. Jeden spokojny ciut dłuższy na al. Wilanowskiej, kolejny to w bieg na Kopę Cwila na Ursynowie, a później krótki podbieg ścieżką rowerową na ul. Surowieckiego. A muszę dodać, że popołudniowy bieg to już mój drugi dzisiaj, bo rano brałam udział w 5 biegu z cyklu City Trial w Lasku Młocińskim - swoją drogą super impreza :)
I mimo, że nie zrealizowałam planu to jestem zadowolona! :)
6 tydzień przygotowań do półmaratonu

czwartek, 12 lutego 2015

uwierz mi - możesz wszystko!

Skąd to wiem?
Bo usilnie od dawna testuję tą zasadę na sobie :) Jak się na coś uprę, zaprę i postanowię to prędzej czy później to osiągnę. Jeśli czegoś chcesz, w głowie wyznaczysz sobie cel to uwierz mi cały wszechświat Ci pomoże to osiągnąć. Na Twojej drodze staną ludzie, którzy Ci pomogą, znajdziesz się w takich sytuacjach, które sprowokują Cię do odpowiednich działań. Tylko trzeba chcieć! Trzeba włożyć w realizację celu całą swoją siłę, energię i upór jaki tylko w sobie człowiek znajdzie. Nie poddawać się przy pierwszych niepowodzeniach. Skoro jeszcze nie osiągnąłeś celu to znaczy, że coś robisz nie tak, że być może upierasz się cały czas przy tych samych rozwiązaniach.
Ja osobiście jestem osobą, która nie znosi marudzić - mam problem to szukam rozwiązania, czytam, pytam albo proszę o pomoc fachowców z danej dziedziny (po to w końcu oni są ;)). Jeśli ktoś zwraca się do mnie z problem staram się mu pomóc, znaleźć rozwiązanie a czasami po prostu postawić na nogi i przysłowiowo "kopnąć w zad" ;)
Jak już wcześniej pisałam od jakiegoś czasu jestem pod opieką poradni dietetycznej, dzięki której w przeciągu 6 m-cy schudłam ponad 20 kg! Pierwszy etap planu doprowadzania swojego ciała do porządku uznaję za zrealizowany z sukcesem. Teraz czas popracować nad uelastycznieniem i mięśniami co by było ładne, jędrne. A co! ;)
Tak się zakręciłam na punkcie zdrowego żywienia,  że postanowiłam się zapisać na studium z dietetyki. A do tego z pasją wyszukuję nowinki zdrowotne oraz testuję na sobie tak zwane super foods :)
I już w głowie kolejne cele, plany i wyznaczona droga!


P.S. a o to efekt zrzucania kg - od lewej kwiecień 2014, październik 2014 i ostatnie listopad 2014 a aktualnie jest o jeszcze 6 kg mniej. A jaki jest efekt końcowy postaram się przedstawić w następnym poście :)
bieganie

niedziela, 8 lutego 2015

5 tydzień przygotowań do półmaratonu za mną!


Ostatnio stwierdzam, że strasznie szybko ten czas leci! Już pięć tygodni przygotowań za mną za chwilę będzie połowa całego planu treningowego. A ja zaczynam się co raz bardziej stresować! Powtarzam sobie, że przecież w każdej chwili będę mogła zejść z trasy, to żaden wstyd przyznać się przed samym sobą - nie tym razem, jeszcze musisz popracować!
No, ale jak było z tą pracą w tym tygodniu? Dużo lepiej niż w poprzednim tygodniu, gdzie zmęczenie i dłuższe siedzenie w pracy spowodowały, że organizm po prostu się buntował przed wysiłkiem fizycznym. Dlatego czwarty tydzień przygotowań sobie trochę odpuściłam. Wolałam zregenerować siły, dać sobie trochę odpocząć i z nowym zapałem przystąpić do tego tygodnia. I nie powiem udało mi się zrealizować wszystko co sobie zaplanowałam.
5 tydzień przygotwań do półmaratonu
Były wszystkie zaplanowane biegi, w takim tempie jak było przewidziane, ćwiczenia na wzmocnieniem korpusu i mięśni brzucha też były i dodatkowa porcja rozciągania też się pojawiła.
Tak więc ze spokojnym sumieniem szykuję się na nowy tydzień wyzwań! :) Liczę na to, że na półmetku przygotowań trochę moja wiara w swoje możliwości wzrośnie ;)

piątek, 6 lutego 2015

plank - wyzwanie!

Tak sobie pomyślałam, że skoro muszę poćwiczyć nad mięśniami brzucha i grzbietu to czemu nie podjąć się wyzwania!
I znalazłam 28 dniowe szaleństwo z tak zwaną deską. Ćwiczenie fantastyczne, bo za jednym razem ćwiczysz obręcz barkową, mięśnie grzbietu, brzucha i pośladki - czego chcieć więcej? ;)
Jak ktoś jest już w tym ćwiczeniu zaawansowany to są różne wariacje na jego punkcie ale ja zacznę od tej niby prostszej wersji :)
Gdyby ktoś chciał się przyłączyć to zamieszczam obie wersje wyzwania
Najpierw łatwiejsza
deska latwiejsze

oraz trudniejsza wersja
deska - wyzwanie

do obu wyzwań można przyłączyć się na na facebook-u
Ja dzisiaj spróbowałam tą trudniejszą opcję i stwierdzam, że zacznę od basic plank! :D

niedziela, 1 lutego 2015

podsumowanie Stycznia 2015

Muszę przyznać, że pierwszy miesiąc nowego roku był całkiem aktywny :)
Nawet udało mi się trzy raz poćwiczyć ... hehe ;) a tak na serio to muszę coś z tym zrobić, bo dalej być tak nie może! Postanowienie na luty jest takie, że przynajmniej raz w tygodniu ćwiczę! o!
Całe szczęście z bieganiem nie wyszło najgorzej, bo udało mi się pokonać w sumie 116,2 km!
 
Styczeń 2015 wszystkie aktywności
 
 
Średnio tygodniowo około 30 km uważam za dobry wynik :)
Znalazły się biegi i po 5-6 km i takie po 12-15 km, były zwykłe wieczorne wybiegania w celu oczyszczenia umysłu po całym dniu i były biegi zorganizowane.
Prawie co tydzień odbywał się jakiś bieg w Warszawie, co muszę przyznać nastraja pozytywnie! I są biegi "kameralne" i takie na które trzeba się zapisywać z dużym wyprzedzeniem, bo pakiety rozchodzą się jak ciepłe bułeczki!
I tak styczeń zaczęłam 9 Biegiem Policz się z cukrzycą w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (super organizacja i super atmosfera :)) później był pierwszy bieg z cyklu On The Run PGE - nocny bieg po Łazienkach Królewskich (bieg z cyklu tych gdzie cieszysz się atmosferą i podziwiasz cudnie podświetlony park). Był też X Bieg o Puchar Bielan na 5 km (chciałam biec w równoległym XXXII Biegu Chomiczówki, ale się na pakiet nie załapałam ;)). A zakończyłam ten miesiąc X Biegiem Wedla w Parku Skaryszewskim . Podczas tego ostatniego biegu były organizowane biegi dla dzieci - coś wspaniałego! Człowiek jak patrzy na te małe szkraby 4-5 letnie, a nawet i starsze 9-10 latki to ładuje sobie baterie tak pozytywną energią od nich, że ma się moc i chęci na kolejne zmagania. Polecam wszystkim! Do tej pory jak sobie przypomnę takiego maluszka drepczącego z tatą za rękę śmieję się od ucha do ucha :) Poproszę więcej takich biegów! Niech się dzieci zarażają tym sportem, niech coś robią co da im radość, zdrowie, zbuduje w nich chęć rywalizacji i da im pasję często na całe życie. A i dla nas jest to okazja do czerpania energii od nich, energii która tak często jest nam potrzebna w codziennym życiu.
Teraz czas na luty!

niedziela, 25 stycznia 2015

czas na podsumowanie 3 tygodnia :)

Muszę stwierdzić, że z każdym tygodniem idzie mi coraz lepiej! Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że plan na trzeci tydzień został zrealizowany w 99,9% :D


I tak w poniedziałek pełna zapału na nowy tydzień stwierdziłam, że czas zadbać o mięśnie brzucha i grzbietu i zrobiłam trening z serii Insanity Workout - Insane ABS. Niby to tylko 35 minut, ale uwierzcie mi, można nieźle się zmęczyć ;)

W środę oprócz 6 km spokojnego biegu zrobiłam 3 km spaceru, a po bieganiu było 25 minut porządnego rozciągania razem z Shaun T (Focus T25 - Stretch)

W czwartek przebiegłam 8 km - najpierw 4 km spokojnego biegu, później 10 minut szybkiego i na koniec 2 km spokojnie. Muszę przyznać, że poczułam ten trening w nogach mimo tylko 8 km.

I ostatni trening z zaplanowanych w tym tygodniu był dzisiaj - spokojne 12 km zrobione! :) a po nich 15 minut rozciągania.

Jestem z siebie dumna, bo pogoda nie sprzyjająca a do tego biegacz astmatyk ma jeszcze gorzej ;)
I nie powiem, astma przy takiej pogodzie dała mi popalić, dzisiaj musiałam dwa razy użyć inhalatora podczas biegu, ale liczę, że lada dzień i do tej wilgotności moje oskrzela się przyzwyczają i już będzie dobrze :)